GEODEZJAPL śpi ciągle w nogach batiuszki B…

Reakcje na prezentację “o zawodzie” K. Szczepanika

Jeżeli nasi profesorowie wygłaszają takie rewelacje jak ta:

“czy regulacje sprzed stu lat dotyczące mierniczych przysięgłych będą przystawały do dzisiejszej rzeczywistości“,

to nie ma co się dziwić, że Polska Geodezja śpi ciągle w nogach batiuszki Bieruta.

Ciekawe tylko, czy tak samo myśli ten profesor o notariuszach, architektach, adwokatach, i w ogóle o wszystkich zawodach zaufania publicznego? Przecież jest faktem niepodważalnym, że chodzi o jeden z zawodów zaufania publicznego a nie o zawód “mierniczego przysięgłego” z lat 1925 – 1952, który nie był, bo być nie mógł, zawodem zaufania publicznego. Tak panie Profesorze zawodów zaufania publicznego przed II Wojną Światową nie było, nie było też Samorządów Zawodowych ale do końca 1952 r. były Kancelarie Mierniczych Przysięgłych, które tworzyły mapy i rejestry na prawach dokumentów urzędowych. Po to, między innymi potrzebna była im pieczęć z godłem państwowym.

I nam Panie Profesorze o takiego Mierniczego się rozchodzi, którego status bedzie równy Notariuszowi, Architektowi, czy Adwokatowi ale nie wg. regulacji sprzed 100 lat ale wobec obecnej Konstytucji.

Zawód zaufania publicznego, jako instytucja, istnieje tylko w Polsce i to dopiero od 23 lat (od 17.10.1997). Ja myślałem, że to ogarnia byle geodeta a już Profesor… No ale widać nie koniecznie.

Na ostatnim posiedzeniu Państwowej Rady Geodezji i Kartografii przy Głównym Geodecie Kraju (3-12-2020), Krzysztof Szczepanik członek tego gremium, przedstawił podstawowe fakty o zawodzie geodety uprawnionego. I jak widać po reakcji niektórych, było to absolutnie konieczne wystąpienie, chociażby z przyczyn edukacyjnych, a i kto wie, czy nie potrzeba tego powtarzać.

Bo wiedza o naszym zawodzie jeszcze nie dotarła, nie tylko “pod strzechy“, ale i na “salonach władzy” jest wiedzą nieosiągalną, zapomnianą czy wręcz tajemną. Np. bardzo często zawód nasz jest deprecjonowany przez osoby nieświadome kto to jest mierniczy. Zapomnieli o Geodezji Niższej, czyli Miernictwie.

Klawiatury i monitory przesłoniły im wyobrażenie zawodu, tego z pól i lasów oraz placów budów oraz hal fabrycznych. No ale co się dziwić, jeśli dwie najważniejsze osoby w GEODEZJI POLSKIEJ nie posiadają uprawnień zawodowych

Znalazły się głosy, które środowisko (do którego i ja należę) dopominające się o wolność i prawo o samostanowieniu w zawodzie, nazwali “grupą rekonstrukcyjną”. Ciekawe czy kwiat polskich wykładowców nauk geodezyjnych, też tak uważa? Dlaczego to pytanie?

Od kilku lat, zauważyłem straszną manierę, że we wszystkich przypadkach do wyrazu “geo” są dodawane przedrostki i przyrostki związane generalnie z informatyką. Powstały różne bohomazy zbitki geo- i reszta, geodane, geoinfo, geousługi, geoportale, etc. Wszyscy uważają, że to takie nowoczesne.

A ja zapytam, a gdzie Polskie Miernictwo? Skończyło się razem z Mierniczymi Przysięgłymi? Ooo, niedoczekanie…

PREZENTACJA-ZAWOD-KRZYSZTOF-SZCZEPANIK

3 Komentarze

  1. Batiuszka (baciuszka) to w polskim prawosławiu – ksiądz. Do prawosłanego księdza nie mówi się per “proszę księdza” czy “księże” tylko własnie “Baciuszka”(akcent na pierwszą sylabę). Tytuł artykułu zupełnie nie na miejscu.

    • Jak najbardziej ma, bo nie chodzi o polskie prawosławie lecz o zwrot używany w komunistycznej Rosji/CCCP, gdzie do np. Stalina, Chruszczowa itd. zwracano się “batiuszka” w rozumieniu “ojczulku”. Ja te czasy, może nie Stalina bo miałem kilka lat ale Chruszczowa pamiętam, jak i to jak się zwracano. Proponuję jakieś stare filmy oglądnąć Sławku.

Komentowanie jest wyłączone.